F1: Carlos Sainz zwycięża w niesamowitym GP Singapuru!!!
Rozpoczynając od samego początku, swój start zepsuł George Russell, który spadł za Charlesa Leclerca. Pole position obronił Carlos Sainz, który następnie zaczął realizować mądry plan Ferrari. Scuderia zasługuje dzisiaj na duże pochwały, bo konsekwentnie i odważnie zarządzała tempem swoich kierowców, aby jak najszerzej zmarginalizować swój największy problem, czyli zużycie opon.
Po kilku dość nudnych okrążeniach w pierwszej połowie ścigania, pierwsze większe emocje wywołał samochód bezpieczeństwa, który wyjechał na tor po błędzie Logana Sargeanta na 20. okrążeniu. Amerykanin, blokując przednie koła, uderzył w bandę, a następnie po całym torze rozrzucał szczątki swojego przedniego skrzydła. Na okrążeniu 23. Powróciliśmy do ścigania przy zielonej fladze. Okres neutralizacji świetnie wykorzystał George Russell, który przebił się przed Leclerca. Monakijczyk spadł aż na czwartą pozycję z powodu dużego tłoku w alei serwisowej. Na okrążeniu 44. nad torem pojawił się komunikat o VSC, który wywołał Esteban Ocon. Alpine Francuza zatrzymało się z powodu awarii tuż przed wyjazdem z alei serwisowej. W tym momencie Mercedes podjął kontrowersyjną decyzję, aby ściągnąć swoich kierowców po świeżą pośrednią mieszankę, zamieniając pewną drugą i czwartą lokatę na szansę walki o zwycięstwo w samej końcówce wyścigu. Na torze na twardej mieszance pozostali z kolei liderujący Sainz, Lando Norris oraz Charles Leclerc.
Po wyjeździe Mercedesów z alei serwisowej rozpoczęła się pogoń Russella i Hamiltona za prowadzącą trójką. Brytyjczycy odrabiali straty w zastraszającym tempie i na kilkanaście okrążeń przed metą byli już w zasięgu wzroku swoich rywali. Russell szybko uporał się z Leclerciem, który nie miał szans długo bronić się przed atakami Mercedesów, w ślad zespołowego kolegi poszedł również Hamilton. Wydawało się, że zwycięstwo Russella, przy tempie jakie prezentował kierowca Mercedesa, jest bardzo prawdopodobne. Bardzo blisko tylnego skrzydła swojego kolegi trzymał się również Hamilton, natomiast pokonanie Lando Norrisa okazało się być zadaniem niemożliwym do zrealizowania. W tym momencie cały na czerwono wszedł Carlos Sainz, który sam kontrolował dystans do Lando, aby podtrzymywać go w zasięgu DRS. Dzięki temu Hiszpan posiadał bufor w postaci kierowcy McLarena, który oddzielał go od Mercedesów dysponujących znacznie lepszym tempem. Ogromne brawa dla Carlosa, który w ostatnich wyścigach wykazuje się dużą inteligencją i wyścigowym zmysłem. Lando, pomimo że kilkukrotnie wypadał z zasięgu DRS za Carlosem, wciąż utrzymywał za sobą wściekle napierającego Russella. Na ostatnim okrążeniu Norris popełnił jednak błąd, ocierając się kołem o bandę toru, George, który ślepo skupiony był na linii wyścigowej Lando, popełnił ten sam błąd, jednak uderzenie było znacznie mocniejsze, co zakończyło udział Russella w GP Singapuru na bandzie z opon. Trzecią pozycję przejął Lewis Hamilton i w takiej oto kolejności kierowcy ukończyli dzisiejszy wyścig. Niesamowite ile potrafi dziać się w tegorocznej F1, kiedy Red Bulle nie liczą się w realnej walce. Kapitalne ściganie, kapitalne decyzje Ferrari i Carlosa Sainza, kapitalna jazda Lando Norrisa. Werdykt może być tylko jeden, tegoroczne GP Singapuru było nie tylko przełomowym wyścigiem, ale również jednym z najlepszych widowisk tego sezonu, które pokazało, jak blisko siebie jest tegoroczna stawka, o ile problemy mają „czerwone byki”.
Słowa uznania wędrują również w stronę Oscara Piastriego, który po starcie z P17 ukończył wyścig na solidnym P7. Pierwsze punkty od dawna zdobył również Haas za sprawą dziesiątej lokaty Kevina Magnussena. Tegoroczne GP Singapuru miało jeszcze jednego bohatera, a był nim Liam Lawson. Nowozelandczyk po swoim trzecim GP w karierze zdobył pierwsze punkty za dziewiąte miejsce na mecie wyścigu. Brawa dla Liama, który po dzisiejszym GP przeskoczył w klasyfikacji generalnej Logana Sargeanta i stał się drugim najlepiej punktującym kierowcą Alpha Tauri w tym sezonie. Co do Red Bulla, to na pozycji ósmej wyścig ukończył Sergio Perez. Nieco lepiej poradził sobie Max Verstappen, który do końca walczył o P4 z Charlesem Leclerciem. Ostatecznie zwycięsko wyszedł z tej walki kierowca Ferrari.
Pełne wyniki GP Singapuru 2023: https://www.formula1.com/en/results.html/2023/races/1219/singapore/race-result.html
Kolejny wyścig Formuły 1 odbędzie się już w przyszłym tygodniu na magicznym torze Suzuka.
Komentarze
Prześlij komentarz