WEC: polskie LeMans w setną rocznicę 24-godzinnego klasyka, Inter Europol Wygrywa wyścig w klasie LMP2, Ferrari triumfuje w Hypercarach
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Tegoroczna, jubileuszowa
edycja legendarnego „24h of LeMans” miała w sobie wszystko. Piękne ściganie
koło w koło i walkę o zwycięstwo do samej mety wyścigu. Nieprzewidywalne
warunki pogodowe, które wywracały stawkę do góry nogami. Niesamowitą atmosferę,
która w tym roku była jeszcze bardziej wyjątkowa. LeMans 2023 miało w sobie
jednak coś jeszcze, polskie akcenty, które znacznie wyraźniej zaznaczyły się
właśnie w setną rocznicę istnienia tego legendarnego klasyka. Historyczne
zwycięstwo odniosła nie tylko ekipa Ferrari #51, ale przedewszystkim polska
załoga Inter Europol Competition #34, która wygrała rywalizację w klasie
LMP2!!! Dodatkowo Robert Kubica wraz z kolegami z WRT #41 uzupełnił podium
klasy na drugiej pozycji. LeMans jest polskie, setna rocznica tego historycznego
wyścigu przebiegała pod polską flagą. Cieszmy się i świętujmy tą historyczną
chwilę. Dzisiaj nad torem Circuit de la Sarthe zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego,
po raz pierwszy w stuletniej historii LeMans.
Początek drugiej połowy wyścigu
Dość spokojnie rozpoczęliśmy drugą połowę ścigania w 24-godzinnym wyścigu LeMans 2023. Dopiero o 4:40 rano doszło do kolejnej sporej kraksy z udziałem Cool Racing #47. Reshad De Gerus obrócił się w końcowej fazie okrążenia i potężnie uderzył w bariery, mocno uszkadzając swój prototyp. Francuzowi udało się jednak doczołgać do swoich mechaników, którzy mogli rozpocząć odbudowę auta. Cool Racing #47 w momencie wypadku zajmowało pozycję wicelidera klasy LMP2, którą po szwajcarskim zespole przejął polski Inter Europol Competition #34. Między godziną 5:00 a 10:00 rano kilka pięknych pojedynków oglądaliśmy w klasie LMP2 i GT AM. O prowadzenie starły się Panie z Iron Dames #85 oraz Porsche Project 1 – AO #56 i to „Żelazne Damy” wyszły z tego pojedynku zwycięsko. O pozycję lidera powalczyli również Robert Kubica i Jakub Śmiechowski, z której tym razem obronną ręką wyszedł zawodnik WRT #41.
Zmiana lidera i kapitalne tempo Inter Europolu
W pojedynku na jak najszybszy pit stop zawalczyły także liderująca Toyota #8 oraz Ferrari #51. Tym razem to włosi szybciej obsłużyli auto i jako pierwsi wyjechali z pit lane obejmując prowadzenie w wyścigu. Swoje problemy z utrzymaniem się na torze miały auta Glickenhausa. Zarówno #708 jak i #709 niegroźnie wypadły z toru w tym samym miejscu, tracąc cenny czas. Amerykański producent niestety nie liczy się w walce o zwycięstwo w tegorocznym LeMans. Najważniejszą informacją po osiemnastu godzinach ścigania było jednak to, że nasze Inter Europol Competition #34 przetrwało noc, nie dało się złapać trudnym warunkom pogodowym oraz problemom z utrzymaniem się na torze i wciąż liderowało w stawce LMP2! Pozycję wicelidera utrzymało również WRT #41, a więc wszystko układało się wprost idealnie dla polskich kibiców. Krótko po godzinie 10:00 kolejny kontakt z bandą zaliczyło Porsche Team Jota #38. Antonio Felix Da Costa zahaczył o żwir za zakrętem Indianapolis i nie był w stanie opanować samochodu, co zakończyło się na urwaniu przedniej części aerodynamiki auta. W samochodzie IEC #34 pojawił się również Fabio Scherer, który wciąż z obolałą nogą walczył z bólem i wyciskał z Oreci #34 siódme poty.
Przed 11:00 doszło do zmiany lidera w klasie Hypercar. Ponownie Toyota #8 wyprzedziła Ferrari #51 podczas postoju w boksie. Scuderia musiała zresetować układ elektroniczny w aucie #51, który zaczął sprawiać problemy jego kierowcy. #51 zaliczyło nieco dłuższy postój w boksie ale szybko zbliżyło się do liderującej Toyoty. Alessandro Pier Guidi rozpoczął polowanie na Sebastiena Buemiego i przeprowadził udany atak na prostej Mulsanne, odzyskując kontrolę nad wyścigiem. Niesamowicie szybkie są prototypy Ferrari na prostych odcinkach toru Circuit de la Sarthe. Brawa należą się również ekipie Hendrick Motorsports #24, która w setną rocznicę wyścigu LeMans wystawiła zmodyfikowanego Chevroletta Camaro ZL1 z serii NASCAR. Jenson Button zaliczał swoje 80. okrążenie za kierownicą tej niesamowitej maszyny, która świetnie radziła sobie z trudami 24-godzinnej rywalizacji. Camaro nie ulegało awarii, dobrze się prowadziło i zajmowało
Bitwa o zwycięstwo w LM GTE AM i kosztowny błąd Toyoty #8
O godzinie 11:36 z toru wypadł Michael Fassbender, który trochę poobijał swoje Porsche 911 RSR zespołu Proton Competition #911. Walka o zwycięstwo w klasie LM GTE AM wciąż nie była rozstrzygnięta, bo w odstępie 5 sek. podróżowały liderujące Iron Dames #85 i ORT BY TF #25. Ostatniego słowa nie powiedziała również Corvetta #33. Krótko po godzinie 14:00 ścigająca liderujące Ferrari Toyota #8 popełniła kosztowny błąd, blokując tylną oś i lądując w barierach. Ryo Hirakawa poobijanym autem dojechał do swoich mechaników i po szybkiej wymianie przodu i tyłu samochodu #8 powróciła do rywalizacji na drugiej pozycji. Nie tak jednak miał wyglądać ten wyścig dla Japońskiego producenta, który w nocy nie ze swojej winy stracił prototyp #7, a na półtorej godziny przed końcem wyścigu pozbawił się szansy na zwycięstwo w tak ważnej dla Toyoty edycji LeMans.
Na godzinę przed końcem ścigania Ferrari #51 dysponowało bezpieczną przewagą nad drugą Toyotą #8. Scuderia musiała tylko dojechać do mety, nie ryzykować i bezpiecznie prowadzić swój samochód. Podium Hypercarów uzupełniał Cadillac #2. W klasie LMP2 wciąż prowadził Inter Europol Competition #34 i to pomimo odbycia przez „Turbo Piekarzy” kary drive-through. Na ostatni stint w aucie zasiadł Fabio Scherer, który zaliczał iście heroiczny występ w LeMans. Na drugiej pozycji, mniej więcej 15 sek. za IEC #34 podróżował prototyp WRT #41, w którym Roberta Kubicę zastąpił Louis Deletraz. Podium uzupełniał drugi samochód belgijskiego zespołu, który skorzystał na przebitej oponie IDEC Sport #48 i w walce pokonał Duqueine Team #30. W grupie aut GT prowadzenie przejęła Corvetta #33, która z dużą przewagą liderowała nad Astonem ORT BY TF #25, który z kolei dogonił i wyprzedził Porsche Iron Dames #85.
Ostatnia godzina w pogoni za marzeniami
Finałową godzinę ścigania rozpoczęliśmy od awarii radia w liderującym samochodzie Inter Europolu. Fabio Scherer musiał cisnąć ile się da, bo wściekle gonił go Louis Deletraz w WRT #41. Szwajcar bardzo szybko zniwelował stratę do „Turbo Piekarzy”, która stopniała do ośmiu sekund. O godzinie 15:22 na ostatni pit stop zjechał Deletraz, który po szybkiej dolewce paliwa powrócił na tor. Okrążenie później również tylko na tankowanie zjechał Scherer. Na tym etapie kierowcom pozostał już tylko półgodzinny sprint do mety. IEC #34 powróciło na tor z 11-sekundowym zapasem nad WRT #41. Na 20 minut przed końcem rywalizacji na ostatni pit stop zjechało również liderujące Ferrari #51. Fani Scuderii ponownie niczym oglądając Formułę 1, przeżyli atak serca, kiedy Alessandro Pier Guidi nie mógł uruchomić swojego samochodu. Włoch dopiero po zresetowaniu systemu startowego powrócił na tor, ale sytuacja nie była wcale zabawna. Ostatnią strefę slow zone tegorocznego LeMans wywołał Glickenhaus #709, który uderzył w barierę z opon. Na 12 minut przed końcem trzecią pozycję w LMP2 straciło WRT #31, które zaliczyło jakiś problem z przodem auta i musiało zjechać na krótki pit stop. Wystarczyło to jednak aby przed belgijski zespół awansował samochód Duqueine Team #30.
Po 24 godzinach i pokonaniu 342 piekielnie długich okrążeń, w bardzo ciężkich warunkach, swoje 10 w historii i pierwsze od pięćdziesięciu lat zwycięstwo w legendarnym LeMans odniosła załoga Ferrari #51 w składzie: Alessandro Pier Guidi, James Calado i Antonio Giovinazzi!!! Ferrari dokonało niemalże niemożliwego, wszyscy stawiali na Toyotę, ale Scuderia dała radę i dowiozła do mety piękne zwycięstwo. Podium LeMans 2023 uzupełniła niepocieszona Toyota #8, która przegrała pierwszy ważny sprawdzian z poważnymi rywalami w klasie Hypercar. Podium głównej klasy uzupełnił Cadillac #2. Amerykańska marka przejechała wyścig z przygodami, ale udało się dowieźć bardzo dobry rezultat do mety tego bardzo długiego wyścigu.
Piękne chwile przeżywać będą dzisiaj nie tylko Włosi, ale i my Polacy. Setna rocznica legendarnego LeMans już na zawsze zajmować będzie specjalne miejsce w naszych sercach. Historyczne zwycięstwo w LeMans odniósł polski zespół Inter Europol Competition #34 w składzie: Jakub Śmiechowski, Fabio Scherer i Albert Costa. Sto lat musieliśmy czekać na sukces na tak wysokim poziomie, sukces, który wiele kosztował całą ekipę „Turbo Piekarzy”. IEC pojechało kapitalne zawody, bardzo mądrze zarządzało autem w nocy i w piekielnie zdradliwych mokrych warunkach. Ten sukces nie udałby się bez wyśmienitych kierowców Inter Europolu, którzy oddali serce i włożyli wszystkie siły w to zwycięstwo. Lecz na nie mniejsze brawa zasługuje każdy członek ekipy IEC, bo jest to sukces całego zespołu. Wielkie brawa cieszmy się tą histeryczną chwilą jak najdłużej. Cieszmy się tym bardziej, bo na drugim miejscu, drugi rok z rzędu LeMans ukończył Robert Kubica, tym razem z ekipą WRT #41, której skład uzupełniają Louis Deletraz i Rui Andrade. Robert wraz z kolegami również zasługują na zwycięstwo w tym legendarnym klasyku, ale tym razem większe szczęście uśmiechnęło się do załogi Inter Europolu. Cały ten wynik tworzy niesamowitą historię, która zapisała się akurat w setną rocznicę istnienia wyścigu LeMans. Są to bez wątpienia prawdziwie magiczne chwile, które przepełniają nas dumą. Podium LMP2 uzupełniła załoga Duqueine Team #30 w składzie: Neel Jani, Rene Binder i Nicolas Pino.
W grupie aut GT zwycięstwo odniosła Corvetta #33 w składzie: Nicky Catsburg, Ben Keating i Nicolas Varrone. Podium LeMans 2023 uzupełnili ORT BY TF #25 i GR Racing #86, które w samej końcówce wyprzedziło „Żelazne Damy” z Iron Dames #85.
Pełne wyniki „24h of LeMans 2023”: https://www.fiawec.com/en/race/result/4792
Jubileuszowe 24-godziny Le Mans na 62 startujące ekipy ukończyło 40 aut. Kierowcy łącznie jechali aż trzy godziny za samochodem bezpieczeństwa. Ponad 30 minut wyścigu przebiegało w ramach flagi FCY. Bez wątpienia tegoroczne LeMans było magicznym wyścigiem pełnym niesamowitych emocji. Była to edycja specjalna nie tylko ze względu na swoje okoliczności, ale i jej przebieg i nasz Polski historyczny triumf. To były piękne 24 godziny, które przedłużą się zapewne na kilka następnych dni. My świętujemy i czekamy już na kolejną rundę WEC, która na włoską Monzę przeniesie się 9 lipca.
Foto: nabtifal/commons.wikimedia.org
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz