F1: Charles Leclerc wraca na zwycięską ścieżkę, ogrom emocji na Red Bull Ring

10 lipca 2022 roku to dobry dzień dla całego motorsportu. Dopiero co byliśmy światkiem kapitalnego ścigania w 6-godzinny wyścigu WEC na torze Monza, a w międzyczasie rozegrał się istny thriller w Formule 1, który zaserwował nam tor Red Bull Ring. Charles Leclerc wygrywa GP Austrii, ale jak to Ferrari ma w naturze, nie mogło być to spokojne zwycięstwo. Podium uzupełnili Max Verstappen i Lewis Hamilton.

Przede wszystkim należy zacząć od tego, ze dzisiaj Ferrari dysponowało piekielnie dobrym tempem wyścigowym, do czego Scuderia absolutnie nas ostatnio nie przyzwyczajała. W dodatku czerwone bolidu dużo mniej zużywały opony, w porównaniu do konstrukcji Red Bulla. Tylko że … no właśnie NIEZAWODNOŚĆ. Mattia Binotto przyznał, że woli mieć super dobry bolid, niż samochód, który się nie psuje i jak go rozumiem, tylko że Ferrari straciło w tym sezonie już trzy pewne zwycięstwa i mnóstwo punktów właśnie ze względu na liczne awarie. W Austrii Tifosi byli o krok od zawału, najpierw gdy zobaczyli płonące auto Carlosa Sainza, który miał drugie miejsce w kieszeni, a potem słysząc komunikat radiowy za komunikatem o problemach Charlesa Leclerca z pedałem przepustnicy. Scuderie wciąż stać na zdobycie tytułu, ale muszą na poważnie zająć się wytrzymałością swoich jednostek napędowych i pozostałych komponentów, bo cierpią na tym nie tylko oni, ale i ich klienci oraz fani, którzy mogą w końcu nie wytrzymać kolejnej porażki swojego zespołu. Bycie fanem Ferrari to w dzisiejszych czasach niemal karkołomne zadanie…

Dzisiaj Red Bull miał problemy z degradacją opon, nawet na twardej mieszance. Max nie był w stanie wiele zdziałać, ale patrząc na problemy Scuderi już przez głowę przebiegały mi myśli, że Ferrari znowu ma to w garści, znowu są dzisiaj lepiej dysponowani, ale nie zdobędą ani jednego punktu, bo nie dojadą do mety. Na szczęście tym razem przynajmniej w połowie, te czarne myśli się nie sprawdziły i wciąż możemy wierzyć w to, że walka o mistrzostwo rozstrzygnie się dopiero w ostatnim wyścigu sezonu. Tłumy holenderskich fanów, którzy sprawili, że Red Bull Ring stał się pomarańczowy, wyjadą z Austrii z lekkim niedosytem. Należą im się jednak wielkie brawa, ta oprawa była magiczna i niesamowita. 

Teraz kilka słów o nowej Formule 1, która ponownie pokazała nam kapitalny show. Te nowe bolidy, 5 kierowców walczących w jednym zakręcie i podążających bezpośrednio za sobą na prostych, to jest to, na co czekaliśmy od dawna!!!! Takiego ścigania chcemy więcej!! Kapitalnie się to ogląda, mam nadzieje, że w kolejnych wyścigach będziemy światkami równie pasjonujących batalii i oby F1 zdecydowała się przywrócić stare jednostki napędowe zasilane nowym syntetycznym paliwem. Wiem, odpływam nieco w strefę marzeń…

Mercedes, są coraz bliżej i bezwzględnie wykorzystują potknięcia swoich rywali. Trzy podia z rzędu dla Lewisa Hamiltona i dobre rezultaty Russella w mocno problematycznych weekendach. Wygrana w tym sezonie to tylko kwestia czasu, ale aby się to stało, nadal mocny pech musi dopaść przynajmniej Charlesa Leclerca i Maxa Verstappena i to w jednym momencie. Tak czy inaczej, jesteśmy coraz bliżej walki trzech zespołów, ale aby nie popadać w euforie, pamiętajmy, że Ferrari i Red Bull nadal są mocno z przodu…

Haas, kapitalne dwa weekendy amerykańskiej ekipy. Podwójne punkty wywiezione z Silverstone i Red Bull Ringu na pewno mocno uskrzydlą Micka, Kevina i Günthera rzecz jasna. Niezwykle cieszę się z tak dobrej formy Haasa, który przez ostatnich kilka wyścigów nie mógł poradzić sobie z kiepskim tempem wyścigowym. W Wielkiej Brytanii i Austrii wciąż bez poprawek, które w tym sezonie raczej nie nadejdą (ewentualnie jeden pakiet poprawek po przerwie wakacyjnej). Mimo to było bardzo dobrze, oby tak dalej. Gratulacje należą się też dla zespołu Alpine, które umacnia się na czwartej pozycji w stawce. Najlepsi z reszty, tylko proszę, niech Fernando ma jeszcze więcej szczęścia i zacznie dowozić solidne wyniki, których aktualnie nie ma, nie z jego winy…

Teraz przed nami Francja, która z tymi bolidami może w końcu nie być nudna, ale aby to zweryfikować będziemy musieli zaczekać kolejne dwa tygodnie. Poniżej pełne wyniki niedzielnego GP Austrii

https://www.formula1.com/en/results.html/2022/races/1115/austria/race-result.html

Foto: @Scuderia Ferrari Press Office
 

Komentarze