Początek rewolucji technicznej Formuły 1 w tle wybuchu wojny pomiędzy Max'em, a Lewis'em - podsumowanie GP Wielkiej Brytanii



15 lipca 2021 roku stał się dniem szczególnym dla historii Formuły 1.  Był to dzień, w którym wszystkie dotychczasowe pomysły Liberty Media w sferze technicznej, zostały zmaterializowane i pokazane światu. Do tego czasu kibice musieli zaspokajać swoją ciekawość grafikami komputerowymi i hobbistycznymi prezentacjami barw. Od teraz, od momentu pokazania maszyny, możemy zacząć się zastanawiać jak bardzo zespoły F1 będą szukać miejsc w projektach aerodynamicznych, tak aby zyskać jak najwięcej. Innymi słowy, czeka nas nowe otwarcie i kto wie, czy nie jedno z największych przetasowań układu sił w stawce teamów i kierowców. Miejsce odsłonięcia tego projekt, nie jest przypadkowe. Silverstone, to kolebka F1, miejsce narodzin królowej sportów motorowych. To tutaj miały miejsce najważniejsze chwile w historii tego sportu. Jednak nie tylko prezentacja zmaterializowanego konceptu bolidu na sezon 2022 miała miejsce w czasie ostatniego weekendu. 



Po raz pierwszy w historii mieliśmy do czynienia z weekendem wyścigowym, gdzie doszło do wyłamania się od tradycji. Polegało to na tym, że mieliśmy pierwszy raz w historii do czynienia z sprintem kwalifikacyjnym, po którym poznaliśmy zdobywcę Pole Position. Kolejność startowa do tego wydarzenia była wyłaniana w piątkowych kwalifikacjach. Zmieniły się również zasady Parc'u Ferme, który obowiązywał już po pierwszej sesji treningowej, która to odbywała się przed sesją kwalifikacyjną. Jest to format, który został stworzony dla kibiców, którzy potrzebują większej ilości rywalizacji na torze koło w koło, a nie tylko walki na pojedyncze kółka. Pierwszym w historii zwycięzcą sprintu został Max Verstappen, który wykorzystał do maksimum fenomenalne osiągi samochodu Red Bulla i pokonał startującego z pierwszego pola Lewisa Hamiltona. Te wydarzenie stało się kolejnym elementem preludium do sytuacji, która miała miejsce dzień później .  


Szef McLarena, Zak Brown, stwierdził, że musi dojść do sytuacji kiedy dojdzie do kontaktu pomiędzy Verstappen'em, a Hamiltonem. Jednak nikt się nie spodziewał co się może przy tym wszystkim jeszcze okazać. Po starcie wyścigu, który był lepszy dla Lewisa, starał się odzyskać prowadzenie stracone dzień wcześniej. Najpierw atak w pierwszym zakręcie - nie udany, potem po prostej Wellington - ponownie się nie udało. Zgodnie z zasadą "do trzech razy sztuka", Anglik spróbował na dojeździe do zakrętu Copse, na starej prostej startowej, nie odpuścił i doprowadził do kolizji z kierowcą Red Bulla. Verstappen uderzył w bandę przy prędkości około 270 km/h i przeciążeniach na poziomie 50 G. Dla sędziów sportowych, cała sytuacja była niezwykle trudna, a cała otoczka, która wytworzyła się w całej tej sytuacji zdecydowanie im nie pomagała. Po wznowieniu wyścigu, siedmiokrotny mistrz świata otrzymał karę, która jak się w całym rozrachunku okazało, była niczym. Hamilton zwyciężył, wyprzedzając genialnego tego dnia Charles'a Leclerc'a na dwa kółka przed metą i po przekroczeniu linii mety, pokazała się dawna twarz Lewisa. Twarz zapatrzonego w siebie, aroganckiego człowieka, który nie widzi winy w swoim postępowaniu. Jego zachowanie po wyścigu o tym wszystkim świadczyło, tym bardziej, że w wywiadach po wyścigowych wiele razy używał słowa "agresja" w stronę holenderskiego kierowcy. Ostatecznie wyścig ten pozostawił wielki niesmak i zdegustowanie, nie tylko przez Hamiltona ale też wtórującego mu zespołu Mercedesa. 




Podsumowując, ten wyścig rozpoczął wojnę pomiędzy wielkimi ego jakimi stanowią Verstappen z Hamiltonem. Już wcześniej dochodziło do przepychanek słownych pomiędzy szefami zespołów ale teraz cała ta sytuacja zmieniła sie i walka rozgrzeje się do czerwoności na torze, a już pierwszą okazję będziemy mieli za dwa tygodnie na torze Hungaroring, w Grand Prix Węgier.    


Komentarze